Z bieszczadzkiej fauny-bobry.
Codziennie jeżdżę na odcinku Krzywe –Wetlina i po raz kolejny nie mogę się nadziwić naturze. Tuż przy drodze, na łuku drogi w Kalnicy oglądam efekty pracy naszych „braci mniejszych” – bobrów.
Bóbr Europejski (Castor Fibra), bo tak brzmi jego oficjalna nazwa to takie małe , śmieszne zwierzątko z długimi zębiskami i dziwnym ogonkiem. Niby takie niepozorne ciałko z gęstym futerkiem barwy mlecznej lub gorzkiej czekolady, a niejeden „Bob Budowniczy” mógłby mu pozazdrościć mistrzostwa. Te jego tamy, misternie wyplecione domki (żeremia), czy fachowo powalone drzewa… W małym ciele duży duch… Ogon- packa na muchy? Trzepaczka do dywanu? Rakietka do tenisa? Głównie służy za ster przy pływaniu oraz do „bicia” wody czyli ostrzegania kumpli. No i te przednie ząbki! Siekacze zdolne powalić niezłych rozmiarów drzewko. Nasi bieszczadzcy drwale muszą się nieźle namachać swoimi piłami, a futrzaste zwierzątko bez stresu, z gracją, systematycznie to z jednej, to z drugiej strony obgryza … i dokładnie wie gdzie chce żeby upadło… Piszą, ze bóbr jest gatunkiem prawie wytępionym, stąd objęty ścisłą ochroną i że „zachował” się na rzece Morysze, dopływie Czarnej Hańczy w Białostockim… czy na pewno?
Jak widać na zdjęciach rodzinki bobrów skolonizowały również Bieszczady i wiedzie się im tutaj całkiem nieźle. Jak będziecie mieli szczęście to może uda się Wam podpatrzeć mistrza przy robocie… powodzenia!
-
-
Nasz bohater- zdjęcie : wikipedia.pl
-
-
W głębi „chata mniejszego brata” – żeremie
-
-
Robota mistrza.
-
-
Robota mistrza…
-
-
Robota mistrza…