Do widoku bieszczadzkich połonin niemal każdy turysta już zdążył się przyzwyczaić . Goście Krywej Chaty wszystkie połoniny oglądają z okien lub nasłonecznionego tarasu . Kawa z ekspresu z takim widokiem to bieszczadzki zawrót głowy .
Niewielu turystów w spędzających urlop w Bieszczadach pewnie wie , że najwyższy szczyt Bieszczad Wschodnich to leżący po Ukraińskiej stronie Pikuj 1406 mnpm. Bieszczady Wschodnie zaczynają się od przełęczy Użockiej czyli na samym dole Bieszczadzkiego Worka ( Sianki ) i biegną aż do przełęczy Wyszkowskiej
Sam Pikuj można zdobyć nawet w około pięć godzin , jednak pełen smak odczuwa się przechodząc całe pasmo od Użoka do Pikuja , (ponad 20 km grzbietami nie licząc podejścia i zejścia )!! Pomimo , że Pikuja z tarasu Krywej Chaty nie zobaczycie , my tam bywamy bardzo często . Choć przyznam , że naszym celem nie jest dotarcie na najwyższy szczyt Bieszczad/ a bardziej chłonięcie klimatu Ukrainy Zachodniej .Stare zapomniane przez świat i czas miejsca nadal tętniące własnym życiem. Urocze bogato zdobione cerkiewki i przydrożne kapliczki i coś co u nas już jest rzadkością…. czyli gościnność .Piękne stare wioski często kryte strzechą .Trzoda domowa dumnie krocząca „wiejską drogą” pieczołowicie wykorzystująca skrawki zieleni na pastwiskach . Tak te pastwiska , które pamiętam z dzieciństwa. gdzie rosły łany pieczarek to najbliższe i zarazem najcieplejsze skojarzenie z tym co się tam widzi .
Jak to można poznać? No cóż ja tam bywam często organizując od lat wyprawy ( www.atvbieszczady.pl ) ATV po urokliwych zakątkach Ukrainy . Nie trzeba tego kojarzyć z samowolką . Tam prawo na to zezwala , a Pikuj omijamy „szerokim łukiem” , choć staramy się zbliżyć do niego na ile jest to możliwe .